Brytyjska organizacja RSPCA ostrzega przed „kryzysem kocim”: do jej placówek trafia coraz więcej kotów i kociąt. Jedną z przyczyn są rosnące koszty utrzymania zwierząt. Oddział w Coventry przyjął latem 399 kotów, czyli o 150 więcej niż rok wcześniej.
Pełne schronisko i długa lista oczekujących
RSPCA Coventry and District Branch działa niezależnie od krajowej centrali. Utrzymanie placówki kosztuje 40 tysięcy funtów miesięcznie. Obecnie mieszka tam 80 kotów, więc miejsc nie ma. Na liście czeka też 130 osób, które muszą oddać swoje zwierzęta.
Emma Davies z ośrodka tłumaczy, skąd taka fala: „Uważamy, że w dużej mierze wynika to z rosnących kosztów”. Wśród wydatków wymienia zabiegi sterylizacji i kastracji. Gdy opiekunowie z nich rezygnują, rodzi się więcej kociąt. Starsze koty z problemami zdrowotnymi to z kolei drogie ubezpieczenie i wizyty u weterynarza. Wiele osób prosi więc schronisko o przyjęcie zwierzęcia, bo nie stać ich na dalszą opiekę.
Zdarzają się też zwykłe porzucenia. Pracownicy znajdowali kocięta w kartonowych pudłach i koty w reklamówkach. Podejrzewają ponadto, że do wzrostu liczby przyjęć przyczynia się większa liczba osób, które rozmnażają koty.
Problem w skali kraju
Zjawisko nie ogranicza się do jednego miasta. RSPCA podaje, że opiekuje się obecnie większą liczbą kotów niż psów, a napływ zwierząt obciąża jej ośrodki. Beth Clements, zastępczyni dyrektora ds. usług dla zwierząt, przekazała, że w tym roku do 14 krajowych centrów i prywatnych pensjonatów trafia średnio 624 koty miesięcznie. Do tej liczby nie wliczają się koty przyjmowane przez niezależne oddziały lokalne, a tych również są duże ilości.
Gdzie szukać pomocy
Emma Davies radzi, by osoby w trudnej sytuacji finansowej najpierw skontaktowały się z RSPCA. Organizacja może pomóc na przykład w zdobyciu karmy albo leczeniu kota we własnej klinice weterynaryjnej. Oddanie zwierzęcia nie musi być więc jedynym wyjściem.
Co to oznacza dla polskich opiekunów
Artykuł dotyczy Wielkiej Brytanii i nie podaje danych dla Polski ani dla UE. Mechanizm jest jednak znajomy: wizyty u weterynarza, leczenie i zabiegi drożeją, a budżet domowy się kurczy. Organizacje prozwierzęce także u nas regularnie apelują o wsparcie dla przepełnionych schronisk i domów tymczasowych.
Z tej historii płyną praktyczne wnioski dla każdego, kto ma kota lub myśli o jego adopcji:
- Kastracja i sterylizacja to najskuteczniejszy sposób, by uniknąć niechcianych miotów. Warto zapytać w urzędzie gminy, czy działa lokalny program wsparcia zabiegów, bo takie inicjatywy zdarzają się w niektórych miejscach.
- Policz koszty przed adopcją: karma, żwirek, szczepienia, leczenie i ewentualne ubezpieczenie, zwłaszcza gdy kot jest starszy.
- Gdy zabraknie pieniędzy, najpierw skontaktuj się ze schroniskiem, fundacją lub lecznicą. Często da się znaleźć wsparcie w postaci karmy albo rozłożenia płatności na raty.
- Nie porzucaj zwierzęcia. W Polsce jest to prawnie zabronione i może skutkować odpowiedzialnością karną.
Źródło: BBC News – „More cats abandoned ‘due to rising costs’”

